sobota, 1 lipca 2017

Jesse Andrews - Earl i ja i umierająca dziewczyna


Tytuł oryginału: Me and Earl and The Dying Girl
Autor:
Rok wydania: 2016
Kategoria: młodzieżowe
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Moondrive



Wiele książek traktujących o umierających na raka oferuje nam słodko-gorzko-płaczliwy, schematyczny scenariusz.  Dziewczyna choruje na raka i od razu znajduje miłość (chciałoby się powiedzieć, że silniejszą niż śmierć). Na jej drodze pojawia się bowiem książę z bajki, który próbuje sprawić żeby umieranie było dla niej łatwiejsze.  Spędza z nią czas umilając jej ‘resztki życia’ jakby w ogóle opcja, że pokona chorobę nie istniała. Często autorzy powieści młodzieżowych od razu spisują swoich bohaterów na straty byleby wycisnąć łzy u czytelnika, a później szlachetnie je osuszyć wchodząc z bajkowymi ideałami. Pamiętajmy jednak… życie to nie bajka, a scenariusze, o których czytamy, choć mają piękne przesłanie to w efekcie niewiele mają z rzeczywistością wspólnego. Czytając Earl i ja i umierająca dziewczyna dostałam, więc niczym obuchem po głowie. Pierwsza reakcja? Co ja w ogóle czytam! Druga… NAPRAWDĘ to czytam??! Trzecia… O CHOLERA! Niejednego odrzuci dosyć kontrowersyjna forma stosowana przez autora. Przez całą powieść praktycznie bluzga błotem. Sprośne żarty, wulgaryzmy i bardzo luźne zapodawanie treści. Niektórzy mogą uznać tą książkę za bełkot nastolatka, który ciągle nawija jak idiota „mający grzybicę mózgu”. Ja sama, choć troszkę zbulwersowana takim podejściem do tematu ( w końcu jestem przyzwyczajona do niekontrowersyjnych powieści z bajkowymi ideałami!), teraz po przeczytaniu całości mogę śmiało stwierdzić, że nie mogłam wybrać lepszej powieści na ten czas.


Nie wolno żyć tylko w chmurach z marzeniami. Taka dawka zabawnie-gorzko-realistycznego spojrzenia na rzeczywistość też się przydaje. I choć sam opis zarzeka, że „Brak w niej Ważnych Życiowych Lekcji, które wycisną łzy z twoich oczu.” To ja niestety nie mogę się z nim zgodzić. Racja, nie podaje nam tych lekcji na tacy i nie wywołuje wzruszenia, ale według mnie można je wynieść (być może mam tendencję do nadinterpretacji, więc wybaczcie mi, jeśli wy czytając ją ich nie dostrzeżecie). Nieważne, jaka forma. Ważne, że swoja! Warto być sobą zarówno w tym, co się robi jak i w kontaktach z ludźmi. To jest moja lekcja życiowa płynąca z tej lektury. Co do łez… pojawiły się nie ze wzruszenia acz ze śmiechu, bo podobno „Śmiech i łzy są najbliższymi krewniakami”! Spodziewajcie się dosłownie mówiąc komediodramatu. Naprawdę nie brakuje w tej książce humoru. Dziwnego niczym bohaterowie, ale jednak humoru. 


Bohaterowie to mieszanka wybuchowa. Greg to nieco aspołeczny, niewierzący w siebie, samokrytyczny, nieokrzesany chłopak, który ma specyficzne poczucie humoru. Do tego wraz z przyjacielem Earlem tworzy filmy, o których będziecie mieli zresztą okazję przeczytać krótkie streszczenia.  I wierzcie mi uśmiejecie się, bo wyobraźni im nie brakuje. 
Earl to z kolei wulgarny chłopak, mający tendencję do sprośnych żartów. Ich relacja jest skomplikowana jak oni sami, ale bez wątpienia można zauważyć łączącą ich pasję i przyjaźń.  Wkrótce i chora dziewczyna dołącza do tego duetu. 



Źródło: (klik)


Earl i ja i umierająca dziewczyna to historia inna niż te, które dotychczas czytałam.  Autor zaskoczył mnie formą, narracją, kreacją postaci i dużą dozą specyficznego humoru.To było ciekawe doświadczenie czytelnicze.  


W 2015 roku powstała ekranizacja tej powieści, którą wyreżyserował Alfonso Gomez-Rejon. Ja jeszcze niestety nie miałam okazji jej zobaczyć. Z tego, co jednak czytałam na jej temat została ona przyjęta bardzo entuzjastycznie przez amerykańskich krytyków.  Nie obyło się też bez nagród.  Nie wiem jak wy, ale ja w wolny wieczór z chęcią się przekonam, czy były one zasłużone!


Łapcie zwiastun na koniec ;)






bierze udział w wyzwaniach: 52 książki w 2017 -  24/52
ogólna ocena: 7/10 czyli Bardzo dobra

12 komentarzy:

  1. nie mam na razie ochoty na taką tematykę

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwny tytuł, ale chyba ważny temat do zapoznania się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi całkiem ciekawie, zapiszę sobie tytuł, choć nie wiem czy ostatecznie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No nie wiem, czy takie podejscie autora by mi podeszlo. Ale z drugiej strony troche mnie tym zaciekawilas :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ją na czytniku, więc niebawem będę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy skuszę się na książkę, ale ekranizację chętnie bym obejrzała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że książka zaciekawiła mnie, chętnie po nią sięgnę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  8. Film oglądałam, był cudowny. Co do książki; może jak zapomnę co się działo w filmie, to po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze 'słyszeć', bo mam zamiar go obejrzeć :D

      Usuń
  9. Planuję urlop, zatem chętnie wezmę książkę ze sobą:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja na odwrót - nie czytałam książki, ale oglądałam film :) niby miało być bez wzruszeń, ale bez łez się nie obyło ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Czytaj i Myśl , Blogger