czwartek, 16 lutego 2017

Danka Markiewicz - Matera 2019

Okładka książki Matera 2019

Tytuł oryginału: Matera 2019
Autor: Danka Markiewicz
Rok wydania: 2016 
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 30
Wydawnictwo:  Self Publishing 


Matera 2019 to bardzo króciutka powieść, która zaledwie w kilkudziesięciu stronach przekazuje nam wiedzę o tym, jak czerpać siłę z tego, co nas otacza. Pokazuje, że motorem napędzającym ludzkie ciało jest przede wszystkim wiara i nadzieja. To one dają człowiekowi siłę, która pomaga przetrwać nawet w najtrudniejszych warunkach. Ważne jest by żyć w zgodzie z tym, co jest wokół i zaakceptować swoje życie takim, jakie jest.


„Wszystko jest w głowie, mamy w sobie moc, której nam potrzeba!”.

Matera to miasto znajdujące się we Włoszech.  Sassi to jego dzielnica, której domostwa wykute są w skałach.  Kiedy ujrzałam w intrenecie jego zdjęcia, to nie mogłam wyjść z zachwytu i zapragnęłam wręcz zobaczyć je na własne oczy. Zdecydowanie jest to niezwykłe miejsce, które ma w sobie pewien urok. To właśnie tam przenosi nas w swojej opowieści autorka.

Życie na skażonym terenie prowadzi do destrukcji organizmu człowieka, wywołując poważne schorzenia i mutacje genetyczne.  Niektórzy ludzie mimo napromieniowania i zagrożenia, jakie się z nim wiąże nie chcą opuścić swojej ziemi i decydują się na życie w trudnych warunkach.  Gaia rodząc się na napromieniowanej przez katastrofę ziemi, została z góry skazana na życie według zasad panujących wśród otaczających ją ludzi. A są nimi breatharianie, którzy żywią się praną, będącą siłą życiową utożsamianą z oddechem. Wierzą, że to ona utrzyma ich przy życiu.  Mieszkają w nędznych warunkach, niewiele jedzą i dużo medytują.  Gaia nie miała możliwości wyboru innego życia. Musiała nauczyć się żyć tak jak oni żyli. Uwierzyła w Falco i jego koncepcje na przetrwanie w tym postapokaliptycznym świecie.  Jest przekonana, że obrana droga, choć trudniejsza do przebycia, jest lepsza od tej, która ma na celu klonowanie organów i powstawanie hybryd.  Uważa, że prowadzenie genetycznych eksperymentów na ludziach, wiąże się z utratą człowieczeństwa.  Zachowanie czystości własnego gatunku to coś, dla czego warto żyć w ten sposób nawet, jeśli wisi nad nimi widmo wyniszczających ciało chorób.  Gaia postanawia walczyć z systemem, który zmienia ludzi w hybrydy. Nie daje porwać się wizji życia, którą przedstawia jej pojawiający się Riddick. Zostaje wierna swoim przekonaniom.  Wierzy, że poradzi sobie z tym, co przyniesie jej los.

Matera 2019 to historia, którą każdy odbierze na swój własny sposób.  Jedni docenią zawarte w niej prawdy, a inni przejdą obok nich obojętnie.  Nie jest to publikacja, która zadowoli każdego czytelnika. Ja sama jednak jestem pod wrażaniem tej mini powieści, ponieważ skłoniła mnie ona do wielu refleksji.   W mojej głowie pojawiło się wile pytań, na które odpowiedzi poznam przypuszczam dopiero wtedy, kiedy sama znajdę się w takiej sytuacji. Do czego byłabym w stanie się posunąć by przetrwać? Czy mój instynkt przetrwania zwyciężyłby nad moją moralnością? Czy niczym Gaia pozostałabym wierna swoim zasadom?  A może zaczęłabym ingerować w prawa przyrody, którą z racji zawodu i zamiłowania teraz staram się chronić i pielęgnować? Zdecydowanie jest, nad czym myśleć po lekturze tej niewielkiej powieści.  Autorka stworzyła bardzo realną wizję przyszłości. Przy naszym ciągle idącym do przodu postępie technologicznym, ta czarna rzeczywistości, którą wykreowała wydaje się być wręcz na wyciągnięcie ręki.  Już teraz stan naszego środowiska jest opłakany, a cóż dopiero będzie za kilka lat…. Rozwój cywilizacyjny w żaden sposób nie służy naszemu otoczeniu. Często sami bezmyślnie doprowadzamy do dewastacji środowiska, nie zważając na to, jakie przyniesie to skutki dla nas w przyszłości. Warto byłoby zastanowić się nad swoim postępowaniem, dlatego zachęcam was do lektury Matery 2019. Być może i was skłoni ona do podobnych refleksji.  

Mam nadzieję, że będzie mi kiedyś dane przeczytać dłuższy, nieco bardziej rozbudowany utwór tej autorki, ponieważ ma ona potencjał a jej styl jest bardzo przyjemny. Do tego nie brak jej wyobraźni, co bardzo działa na jej korzyść.  Co do okładki jednak… wydaje mi się, że przy tworzeniu jej tej wyobraźni już zabrakło. Moim zdaniem jest ona beznadziejna i w ogóle nie przykuwa uwagi.  Oby autorka w przyszłości pomyślała o lepszej prezentacji swoich dzieł także ze strony graficznej.




Za możliwość przeczytania książki, bardzo dziękuję Autorce :)


ogólna ocena: 7/10 czyli BARDZO DOBRA

10 komentarzy:

  1. okładka jest taka sobie, pomyślałabym że to pozycja dla małych dzieci;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przeszło mi to przez myśl...Książka jednak jest dla starszych odbiorców :)

      Usuń
  2. Autorka bardzo dziękuje za recenzję! Co do okładki - wygląda na to że faktycznie mi się nie udała. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O proszę masz lekturę już za sobą :)
    widzę, że mamy podobne odczucia :D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  4. okladka nei zacheca ale jzu dalsza ciag recenzji bardziej :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. I znowu mój stosik się powiększa...

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta okładka jest kiczowata, a mnie i treść nie zachęca :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, fabuła aż prosi się o rozbudowanie, mam nadzieję, że autorka się o to pokusi. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Czytaj i Myśl , Blogger