piątek, 23 maja 2014

Guillaume Musso- Uratuj mnie

 Guillaume Musso- Uratuj mnie

Tytuł oryginału: Sauve-moi
Autor: Guillaume Musso
Rok wydania: 2007
Kategoria: sensacja
Liczba stron: 365
Wydawnictwo: Albatros

Opis:
Sam, nowojorski lekarz niepocieszony po samobójczej śmierci żony, i Juliette, młoda kobieta, której nie udało się zrealizować marzeń o karierze aktorskiej na Broadwayu, spotykają się przypadkiem tuż przed jej powrotem do Paryża. Spędzają wspólnie weekend. Bojąc się zaangażować, każde udaje kogoś, kim nie jest. Miłość przychodzi nieoczekiwanie, ale wyjazd Juliette jest przesądzony. Dziewczyna wsiada do samolotu, który eksploduje krótko po starcie, o czym przerażony Sam dowiaduje się z telewizji. Następnego dnia spotyka w parku kobietę, która oznajmia mu, że Juliette żyje. Grace ma też dla niego drugą, mniej przyjemną wiadomość - Juliette pozostało tylko kilka dni życia. Kim jest nieznajoma i dlaczego tyle o nich wie? Skąd wzięła noszący datę następnego dnia egzemplarz gazety, informującej o cudownym ocaleniu? Może wszystko jakoś się wyjaśni, a miłość okaże się silniejsza od śmierci?




"Dzisiejszy dzień jest pierwszym z tych, które zostały ci do przeżycia."



Guillaume Musso to francuski pisarz, który ma na swym koncie wiele sukcesów. Swoim debiutem z 2001 roku pt. Skidamarink zdobył wiele czytelników, a jego druga powieść Potem... sprzedała się we Francji w nakładzie pół miliona egzemplarzy. Niemal każda z kolejnych pozycji pisarza staje się  wielkim osiągnięciem, ciesząc się ogromną popularnością wśród  czytelników. Naprawdę dziwię się, że dopiero teraz spotykam się z jego twórczością, i że nie miałam okazji wcześniej przeczytać żadnej książki jego autorstwa. Jednak, jak to mówią lepiej późno niż wcale, dlatego cieszę, że nadarzyła się szansa by nadrobić zaległości. Muszę przyznać, że z literaturą francuską miałam już do czynienia niejeden raz, więc nie jest mi ona kompletnie obca. Niemniej jednak nie mogę powiedzieć, że zaliczyłabym ją do moich ulubionych, dlatego początkowo byłam bardzo sceptycznie nastawiona do książek Guillaume Musso. Mimo to wiedziałam, że w końcu sięgnę po którąś z nich i jak widać padło właśnie na Uratuj mnie. Wybór ten nie jest przypadkowy, ponieważ nigdy nie mogłam oprzeć się lekturą, na okładkach, których widniała twarz. Naprawdę mam na tym punkcie obsesję, ale to dlatego, że zajmuję się ich malowaniem, a to właśnie one dają mi natchnienie i pomysł na nowy obraz, czy rysunek.


Uratuj mnie to książka, której opis od razu przywodzi na myśl nic innego, jak zwykły ckliwy romans, dlatego nie spodziewałam się po tej pozycji niczego więcej, niż kolejnego czytadła na leniwy wieczór. Początek powieści tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu, a  każda kolejna strona, dawała do zrozumienia, że nie mam, co liczyć na gorącą sensacje. Wyobraźcie sobie, jak wielkie było moje zdziwienie, gdy gdzieś po stu stronach wydarzenia przybrały całkiem inny obrót. Wątek miłosny pomiędzy Samem, a Juliette odszedł na dalszy plan, zepchnięty przez szeroko rozwinięty wątek sensacyjny. Muszę powiedzieć, że gdyby nie ten nieoczekiwany zwrot akcji, pewnie odłożyłabym tą książkę na półkę i nieprędko do niej wróciła. Cieszę się jednak, że tego nie zrobiłam, bo co zaskakujące pozycja ta wywarła na mnie ogromne wrażenie. Guillaume Musso to zdecydowanie mistrz w budowaniu napięcia i stwarzaniu iluzji, które sprawiają, że nic nie wygląda tak, jak by się można było tego spodziewać. Początkowo fabuła wręcz odrzuca swą przewidywalnością, lecz gdy do głosu dochodzi wątek sensacyjny ze narkotykami, przestępcami, wybuchem i tajemniczymi powrotami z zaświatów, niepewnie przewracasz kolejne strony, nie wiedząc, co się może jeszcze wydarzyć.


Guillaume Musso skupił się nie tylko na budowaniu napięcia i na tworzeniu spektakularnych zwrotów akcji, lecz także na wdrożeniu do powieści motywu przeznaczenia. Autor cały czas porusza temat, jakim jest nieuchronność losu ludzkiego i jak bardzo bezradni jesteśmy w jego obliczu. Czy można zmienić swoje przeznaczenie? Czy może z góry został przeznaczony nam scenariusz, w którym musimy tylko odegrać swoje role, niczym marionetki znajdujące się w rękach losu? Bohaterowie mierzą się z tego typu pytaniami, zastanawiając się, czy to los sprawił, że ich życie potoczyło się tak, a nie inaczej. Postaci wykreowane przez pisarza są niezbyt ciekawe, gdyż nie mają w sobie nic zaskakującego, co by przyciągało uwagę. Rekompensuje to jednak łatwość, z jaką autor splata losy bohaterów w przeszłości i teraźniejszości, oraz prosty, łatwy w obyciu język, który sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie.

Ciekawym elementem książki są również cytaty znajdujące się przed rozdziałami, które w interesujący sposób zapowiadają wydarzenia i wprawiają świetny nastrój. Guillaume Musso spisał się naprawdę dobrze tworząc, tak klimatyczną, urzekającą, ciekawą oraz zarazem pełną zwrotów akcji powieść. Na pewno sięgnę po kolejne książki tego autora, gdyż bardzo mnie zaintrygował.



Ogólna ocena: 8/10 czyli Rewelacyjna

niedziela, 11 maja 2014

Katrin Lankers - Spojrzenie elfa

 Katrin Lankers - Spojrzenie elfa

Tytuł: Spojrzenie elfa
Autor: Katrin Lankers
Rok wydania: 2013
Gatunek: Fantasy
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Dreams


Poczuj na sobie spojrzenie elfa i przenieś się do magicznego świata pełnego urokliwych istot i zachwycającego krajobrazu. Niczym zbłąkany wędrowiec zawieszony na pograniczu jawy i snu spróbuj odnaleźć w tym spojrzeniu coś, co nie pozwoli ci się obudzić...

Spojrzenie elfa to debiut literacki Katrin Lankers, który w zeszłym roku cieszył się wielką popularnością w Niemczech. Nie wiem, czy was też, ale mnie zawsze ciekawią pozycje nowych autorów, którzy dopiero, co zaczynają swoją pisarską przygodę. Tak naprawdę nie wiemy, czego się po nich spodziewać, co sprawia, że książka wydaje się być dla nas większym wyzwaniem. Debiuty literackie są dla mnie podróżą w nieznane, która albo mnie zachwyca, albo głęboko rozczarowuje. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, iż Spojrzenie elfa nie wywarło na mnie dobrego wrażenia. Nie była to najlepsza wycieczka, jaką miałam okazję odbyć i czuję się zawiedziona, bo spodziewałam się po niej czegoś więcej. Przez całą książkę czekałam na jakąś rewelację. Na wybuch, który sprawiłby, że akcja nabrałaby tempa, a bohaterowie wyrazu, jednak do ostatniej strony takowej się nie doczekałam. Choć powieść ta mnie nie zachwyciła to, nie oznacza to, że debiut ten jest totalną porażką. Wręcz przeciwnie możemy zaliczyć go do udanych, gdyż Katrin Lankers, pomimo wszelkich niedociągnięć i wielu niedopracowanych elementów, jednak dotarła do sporej części czytelników. Najwięcej wielbicieli zdobyła jednak wśród nastolatek i dzieci, którym uważam, że ta pozycja najbardziej mogłaby się spodobać. Niemniej i dorośli, zapewne znajdą jakąś rozrywkę przy czytaniu tej książki. Choć debiut Katrin Lankers nie był zbytnio spektakularny, to czekam na jej dalsze powieści, które być może mnie zaskoczą i sprawią, że i ja trafię do grona jej wielbicieli.

Elfy to istoty, które nie są tak powszechnie spotykane w literaturze, jak wampiry, czy wilkołaki, jednak i tak znajdziemy już sporo książek z ich udziałem. Mimo to temat ten nie jest aż tak bardzo wyczerpany, jak przy wymienionej wyżej dwójce, co pozostawia ogromne pole do popisu. Muszę przyznać, że autorka z niego skorzystała i stworzyła naprawdę ciekawą fabułę. Najlepszym dowodem na to jest pomysł wdrożenia do historii dwóch ras elfów, z których jedna jak zapewne się domyślacie jest tą dobrą, a druga tą złą. Grupy te ze sobą rywalizują, co nie jest żadną nowością, bo spotykamy się z tym niemal w każdej książce fantasy. Pomijając ten nudny zabieg, autorka świetnie wykreowała te rasy i przedstawiła je nam w bardzo plastyczny sposób. Według mnie to właśnie barwne opisy ratują tą powieść i są zarówno najlepszym jej elementem. Szczególnie tak urokliwie ukazany magiczny świat i czające się w nim istoty. Naprawdę można na chwilę poczuć się jak w bajce. Cały urok psują jednak fatalne dialogi i bohaterowie będący bez wyrazu, mimo świetnie skonstruowanego oblicza. Postacie są naturalne, wręcz zbyt ludzkie zważając na to, że mają być elfami. "Książę" Erin zaś wcale nie jest księciem, o czym mówi nam jego zachowanie i postawa, które przeczą temu tytułowi. Mageli zaś wie, że coś jest z nią nie tak. Czuje się inna, nie dogaduje się z rówieśnikami widzi także, jak szpiczaste są jej uszy i ciągle je ukrywa. Czy ona naprawdę nie spostrzega żadnego podobieństwa?! Przecież jej wygląd, choć nieco "zakryty" i tak głośno krzyczy: ELFY! Trzeba przyznać, że książka ta nie grzeszy logiką. Pełno w niej sprzeczności. Najgorszy jest jednak wątek miłosny pomiędzy Mageli a Erinem, którzy już po drugim spotkaniu pałają do siebie miłością, a może nawet prędzej... Nie zdziwiłabym się wcale, gdyby kochali się już przed nim. Zdecydowanie wątek ten rozwinął się zbyt szybko, jak i zbyt szybko się skończył. Miłość to piękny stan i towarzyszy mu burza uczuć, a pomiędzy nimi nie było wcale emocji, a jak już się pojawiły to bez reakcji zwrotnej. Między nimi było, tak jak z niezachodzącą reakcją chemiczną, czy równaniem matematycznym, którego lewa strona nie równała się prawej. Jednak mimo wszystko bohaterowie są sympatyczni i nie da się ich nie lubić. Oprócz emocji, książce brakuje również tajemniczości, przez co fabuła mimo ciekawego zarysu, jest przewidywalna i nudna. Nie spodziewajcie się także nieoczekiwanych zwrotów akcji, bo ich nie znajdziecie. To wszystko sprawia,  że rozdziały męczą, gdy się je czyta, pomimo iż język jest przyjemny i lekki w obyciu. Autorka miała genialny pomysł na fabułę, jednak nie udało jej się go już tak wspaniale urzeczywistnić.

Spojrzenie elfa pomimo swojej ciekawej, lecz niezaskakującej fabuły i niezwykłego świata pełnego magii i uroku ma także jeden ogromny plus. A mianowicie porusza problemy, z jakimi boryka się młodzież w dzisiejszych czasach- konflikty w rodzinie, brak zrozumienia, odrzucenie przez rówieśników, niska samoocena, czy zbyt wygórowane ideały w stosunku do rzeczywistości. Naprawdę jestem mile zaskoczona, że doszukałam się w tej książce czegoś, co sprowadza do refleksji i wywołuje jakiekolwiek emocje.

Spojrzenie elfa to książka, w której każdy znajdzie coś, co sprawi, że wyda mu się ona warta przeczytania, mimo wielu jej minusów. Ja sama świetnie spędziłam czas przy tej lekturze, napawając się jej niezwykłymi opisami i magicznym światem. Dlatego mimo wszystko polecam wam ją gorąco.

Książka Katrin Lankers pt."Spojrzenie elfa" przeczytana została w ramach wyzwań czytelniczych: POD HASŁEM, Z LITERĄ W TLE oraz GATUNKOWY MIESIĘCZNIK.


ogólna ocena: 4/10

sobota, 10 maja 2014

Showalter Gena- Podwójnie Gorąca

Showalter Gena- Podwójnie Gorąca

Tytuł oryginału: Twice as Hot
Autor: Showalter Gena
Seria: Opowieści o niezwykłej dziewczynie (tom 2)
Rok wydania: 2010
Kategoria: paranormal romance
Liczba stron: 432
Wydawnictwo: HQN Books



Poznałeś już Belle? Dziewczynę, która posiadła moc władania żywiołami, po przez wypicie zwykłej Latte? Nie? To czas, abyś  w końcu ją poznał...


Belle Jaminson to dziewczyna, która długo nie umiała odnaleźć swojego miejsca na ziemi. Nic co dotychczas robiła jej nie satysfakcjonowało, nie wstrząsnęło jej światem i nie poruszyło nieba i ziemia, tak jakby chciała. Jednakże to, iż  zmieniała prace, jak rękawiczki,  to nie przypadek. Dlaczego? Ponieważ jej przeznaczeniem, tak naprawdę była praca w agencji badaczy zjawisk paranormalnych. Właśnie dzięki niej, bohaterka nauczyła się kontrolować swoje moce i odnalazła miłość swojego życia- Rome Mastersa z którym niedługo weźmie ślub. Tylko, czy aby na pewno wszystko będzie tak kolorowe na jakie wygląda? Niestety nie, jednak nikt nie mówił, że planowanie ślubu będzie  łatwym zadaniem.  Spalona suknia ślubna, utrata pamięci przez narzeczonego, jak i cichy wielbiciel przysyłający prezenty,wcale tego nie ułatwiają. Jednak Belle nie poddaje się i próbuje odzyskać Rome z powrotem. Pytanie tylko, czy jej się uda? Czy odnajdzie oprawcę, który winny jest całemu zamieszaniu i bólu jaki odczuwa po utracie ukochanego? Czy Rome odzyska pamięć i czy ślub dojdzie do skutku? 


Podwójnie gorąca to druga część Opowieści o niezwykłej dziewczynie, która wywarła na mnie ogromne wrażenie, jak i w niektórych momentach, nawet doprowadziła mnie do łez.  Nie mam pojęcia, jak Gena Showalter  to robi, że  w jednej chwili masz nerwy w strzępach, w drugiej chce ci się płakać, a w następnej już i tak śmiejesz się do rozpuku. Tak naprawdę Opowieści o niezwykłej dziewczynie to jedna wielka burza uczuć, która doprowadza, iż czytelnik staje się jednym wielkim kłębkiem emocji. Wszystko, co czują bohaterowie,udziela się, pozostawiając niesamowite wrażenie, jakby  było się uczestnikiem wydarzeń. Adrenalina to jeden z nierozłącznych elementów tej niezwykłej książki, jednak nie brakuje tu również scen zmysłowych, romantycznych, których w zupełności, moglibyśmy szukać w romansach. Jednak  nie jest to kolejne love story, które można postawić na półkę obok Zmierzchu. Jest to historia, która wstrząsnęła dużą ilością osób, więc nic dziwnego, ze możemy  znaleźć na liście bestsellerów.  Nie omieszkam nawet wspomnieć, że Opowieści o niezwykłej dziewczynie to jedna z najlepszych książek paranormal romance, jaką miałam okazję przeczytać. Gena Showalter, to wspaniała i utalentowana autorka, która ciągle mnie zaskakuje i szczerze powiedziawszy to właśnie za jej różnorodność, tak bardzo ją cenie. Za to, że potrafi mnie zszokować, rozbawić, jak i doprowadzić do łez. I nie mówię tutaj tylko o Opowieściach o niezwykłej dziewczynie, lecz o całokształcie jej pracy, gdyż napisała ona masę świetnych książek. Przykładem może być tutaj znana seria Władcy podziemi , która w zupełności zaliczana jest do jednych, z moich ulubionych autorstwa Geny Showalter. Mam nadzieję, że  jeszcze nieraz, będę miała okazję przeczytać coś, co wyjdzie z pod pióra tej autorki.


Opowieści o niezwykłej dziewczynie Geny Showalter, składają się z:
2. Gena Showalter- Podwójnie gorąca

 


Ogólna ocena: 9/10 czyli Wybitna

czwartek, 8 maja 2014

J.A. Saare - Umarły, nieumarły lub gdzieś pomiędzy

 J.A. Saare - Umarły, nieumarły lub gdzieś pomiędzy

Tytuł: Umarły, nieumarły lub gdzieś pomiędzy
Autor: J.A. Saare
Seria: Zasady Rhiannon 01
Liczba stron: 244
Gatunek: fantasy/urban fantasy
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: Eternal Press

Opis:
Zwłoki w kiepskim stanie mogą popsuć Twój cały dzień.
Nikt nie wie o tym lepiej niż Rhiannon Murphy.
Zostawiła za sobą Miami, aby zacząć wszystko od nowa w Nowym Jorku. Barmanka z zawodu, pyskata z wyboru, nekromanta z przypadku, udawało jej się zawsze trzymać swój talent w ukryciu przed tymi, którzy ją otaczali aż do teraz.
Zachwycająco przystojny wampir Disco, zna jej sekret. Kiedy pojawia się w jej barze, aby uzyskać pomoc w rozwiązaniu tajemniczych zniknięć innych wampirów z miasta, Rhiannon odkrywa, że nie jest on tego rodzaju osobą, która rozumie znaczenie słowa „nie”.
A w świecie, w którym chodzą plotki, że krew wampirów jest najlepszym i najnowszym narkotykiem z wyboru, tylko kwestią czasu jest, nim ten nowy hit trafi na rynek. Ktoś lub coś zabija wampiry, aby kraść ich serca i w przeciwieństwie do Rhiannon, nie jest to pierwszy spacer tego czegoś po terenie nieumarłych. 


Umarły, nieumarły lub gdzieś pomiędzy... To świat, w którym spotkasz się z wieloma fantastycznymi istotami: wampirami, demonami, nekromantami, czy też duchami. Jednakże to wampiry odgrywają w nim główną rolę. Jak sami wiecie pojawiają się one w literaturze tak często, że temat ten jest już uważany za totalnie wyczerpany, wręcz nudny. Czy książka J.A. Saare to kolejna kiepska historia miłosna pomiędzy fantastycznymi istotami, czy może dzieło warte uwagi? Pytanie to jest nieco absurdalne zważając na to, że autorka tak naprawdę wcale nie oferuje nam nowej wizji postrzegania wampirów. Jeżeli liczyliście w tej kwestii na popis kreatywności to niestety spotkacie się z ogromnym rozczarowaniem. Przyznam szczerze, że spodziewałam się czegoś więcej, jednak jak widać pisarka postanowiła nie odbiegać od wzorców i postawić na znaną nam wszystkim wizję tej krwiożerczej istoty. Choć może i dobrze zrobiła, że nie skupiła się zbytnio na kreowaniu nowego oblicza wampirów, lecz na tworzeniu postaci o tak odmiennych osobowościach.

Bohaterowie są nietuzinkowi i wyraziści, nie dają o sobie zapomnieć choćby na chwilę ciągle podsycając ciekawość czytelnika. Mimo wyraźnie zarysowanych postaci autorka jednak pozostawia czytelnikowi wiele do wyobraźni, ukrywając pod maską tajemniczości ich prawdziwe oblicza. To była dla mnie czysta przyjemność odkrywać to, co tak naprawdę się za nimi znajduje. Nie wiem, jak wam, ale mnie gra w detektywa nigdy się nie nudzi, dlatego autorka zdobyła u mnie wielkiego plusa wplatając w książkę elementy kryminału. Oprócz zagadki, jaką są dla nas bohaterowie skrywający swoje mroczne sekrety, mierzymy się tutaj również z tajemniczymi zniknięciami wampirów, które ktoś lub może coś zabija pozbawiając ich serc. To właśnie te wydarzenia prowadzą do spotkania pomiędzy głównymi bohaterami: Rhiannon i Disco, który prosi ją o pomoc w rozwiązaniu zagadki wiedząc, iż jest ona nekromantą posiadającym wiele zdolności.

Umarły, nieumarły lub gdzieś pomiędzy to zdecydowanie książka, która zadziwia swą bezpośredniością, brutalnością i wulgarnym językiem, będącym ważnym elementem kształtującym osobowości postaci i idealnie obrazującym emocjonalne przeżycia bohaterów. Jeżeli liczycie na kolejną romantyczną historię miłosną i świat pełen sielanki to od razu zalecam odłożyć tą książkę. Świat, który stworzyła J.A. Saare jest pełen potworów, które nie cofną się przed niczym, lecz po trupach będą dążyć do celu i to dosłownie... Jeśli ktoś ma słaby żołądek to nie polecam sięgać po tą pozycję, gdyż nie brakuje w niej scen pełnych brutalności, przelewu krwi, czy erotyzmu. Zdecydowanie nie jest to książka dla dzieci, lecz dla starszych czytelników. Jednak nie wyobrażajcie sobie także nie wiadomo, czego, bo to książka fantasy, a nie erotyk, mimo iż "hot scen" nie brakuje to są one sporadyczne w zestawieniu do całości powieści. Pomimo tego, co by się mogło wydawać książkę czyta się szybko i lekko. Daje ona czytelnikowi wiele wrażeń i wywołuje także pozytywne uczucia. Prócz brutalności jest także delikatność, szczypta romantyzmu oraz głębokiej miłości, która zmienia wszystko i prowadzi do wielu wyrzeczeń. Najbardziej zadziwiające są właśnie zmiany, jakie zachodzą w bohaterach i nie koniecznie mówię tu o tych dobrych... Autorka pokazuje przez to, jak wielkie znaczenie mają osoby (w tym przypadku wampiry), z którymi się zadajemy, gdyż wywierają one duży wpływ na nasze osobowości i na to, jakie podejmujemy decyzje. W książce pojawia się również lakoniczny wątek psychologiczny, co czyni tę pozycję jeszcze bardziej ciekawą i ekscytującą. Niemniej zasługą tego są także nieoczekiwane zwroty akcji, które powodują, iż przy lekturze tej nie sposób się nudzić.

J.A. Saare pokazała, że jest wspaniałą, utalentowaną pisarką, umiejącą odnaleźć się na wielu płaszczyznach, czego dała nam popis wplatając w książkę te krótkie wręcz niezauważalne wątki i elementy charakterystyczne dla innych gatunków. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz będę miała okazję przeczytać książkę, która wyjdzie z pod pióra tej autorki. Na pewno też skuszę się na kolejną część tej interesującej serii, gdy tylko będę miała taką możliwość

Umarły, nieumarły lub gdzieś pomiędzy to powieść, która robi ogromne wrażenie i wywołuje wiele emocji. Niewątpliwie jest ona warta przeczytania. Niemniej jednak mimo to nie jest ona w stanie równać się z wieloma fenomenami, których doczekał się ten gatunek. Jednakże zachęcam gorąco do jej przeczytania.


"Czasem temu, komu najbardziej ufasz, najtrudniej jest coś wyjaśnić."
"Korzystaj z czasu, który masz. Nie martw się o to, co przyniesie jutro. Ciesz się tym, co masz w danej chwili."



ogólna ocena: 8/10

niedziela, 4 maja 2014

Showalter Gena - Igrając z ogniem

Showalter Gena - Igrając z ogniem

Tytuł: Igrając z ogniem
Seria: Opowieści o niezwykłej dziewczynie (tom 1)
Autor: Showalter Gena
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 384
Kategoria: paranormal romance
Wydawnictwo: HQN Books



Belle główna bohaterka książki, jest dziewczyną , której całe życie kręci się wokół pracy (prac). Ciągłe rozmowy kwalifikacyjne, monotonność i nuda. Wcale nie dziwię się, że w końcu zaczęła marzyć o tym, czego wydawałoby się mieć nie mogła, a co później spadło na nią jak grom z jasnego nieba.


„ [...] moje życie wpadło w taką koleinę, że czasami chciałam, żeby przydarzyło się mi coś niezwykłego. Coś wspaniałego, może trochę dzikiego.”



Słowo się rzekło, bohaterka dostaje to czego tak bardzo chce. Coś niesamowitego, dzikiego, ale mimo to nie wspaniałego. Zapytacie dlaczego nie? Przecież jakby nie było moc władania żywiołami jest niezwykła i każdy zapewne chciałby ją mieć, więc jak może nie być wspaniała? Na to pytanie Belle odpowiada, gdy dowiaduje się o konsekwencjach jakie płyną z niespodziewanie otrzymanego daru. Ciągła ucieczka przed złymi „kolesiami w białych fartuchach”, chcących zrobić z niej „królika doświadczalnego”. Niebezpieczne uczucie rodzące się pomiędzy nią a głównym bohaterem- Romem. Moc, której nie potrafi okiełznać. Komplikacje. Niebezpieczeństwo grożące ojcu... Wydaje się, że posiadanie tego daru ma same minusy, jednakże w późniejszym czasie Belle odkrywa , iż wcale tak nie jest. Znajduje miłość, przyjaciół oraz jedyną prace w której jest dobra, a z której nie wyleci po kilku dniach...


Postać Belle  ogólnie wywarła na mnie ogromne wrażenie. Jej oddanie i miłość do ojca, które tak bardzo widoczne jest w książce, podbiło moje serce.  Poświęcenie życia pracy,  aby zapewnić staruszkowi leczenie i opiekę było dla niej rzeczą pierwszorzędną. Nigdy jednak nie skarżyła się na swój los, brała go takim jakim jest i  to właśnie to, pokochałam w głównej bohaterce-jej bezinteresowność i chęć niesienia pomocy innym. Nawet w sytuacjach zagrożenia ukazywało się jej poczucie humoru, które świadczyło o tym, iż Belle miała mocny charakter, ale i też nie chciała w żaden sposób pokazać swoich słabości. Bała się, że ktoś  mógłby je  wykorzystać przeciwko niej. To właśnie ta cecha robi bohaterkę stworzoną przez Gene Showalter ludzką i wiarygodną. Emocje i wątpliwości jakie nią targają pokazują, iż nie jest ona monstrum zagrażającym ludzkości, tylko kobietą która także posiada słabości i uczucia. Bezbronność i niewinność, towarzyszą jej przez cały czas, a stereotyp kobiecej niewinności nie zostaje złamany, mimo siły i mocy jaką posiada bohaterka. To właśnie te cechy tak jak i ja zauważa Rome, kolejna postać o niesłychanie ciekawej osobowości. Autorka, naprawdę spisała się na medal, jeżeli chodzi o stworzenie ideału mężczyzny, który każda z nas-kobiet ma zapisany głęboko w swoim umyśle. Naprawdę nie spodziewałam się, że znajdę w tej książce cechę prawdziwego romansu, a co dopiero tak wszechobecną... Szczerze obawiałam się, iż to zniszczy całą akcję, urok i humor  książki w dobrze nam wszystkim znaną opowieść... Jednakże tak się nie stało,  element romansu w żaden sposób  nie zepsuł książki, a tylko dodał jej pikanterii i zmysłowości. Według mnie to właśnie za stworzenie nietuzinkowych, barwnych, zapadających w pamięć postaci Gena Showalter powinna dostać największe oklaski, a nie za sam pomysł, czy fabułe...


Gena Showalter, autorka Opowieści o niezwykłej dziewczynie, to jedna  z moich ulubionych pisarek jeżeli chodzi o książki paranormal, czy fantasy. Dlaczego? Ponieważ jej umiejętności łączenia akcji z humorem, czy elementami zmysłowymi, są niewyobrażalne i rzadko kiedy spotykane w takim połączeniu. Na chwilę czujesz adrenalinę i napięcie, a zaraz potem śmiejesz się do rozpuku. Dowodem na to jest chociażby fragment:



„ [...] Wonder Girl. - To imię jest całkowicie lamerskie- wtrącił Tanner, najwyraźniej próbując przywrócić nasz wcześniejszy wesoły nastrój- Ona jest Żmiją, jasne i proste- chyba, że zdecydujemy się używać Agresywnego Morderczego Babsztyla, jak sugerowałem wcześniej.”



Nie jest to może najlepszy kawałek humorystyczny z książki, ale doskonale pokazuje postać Tannera, który jest jednym z moich ulubionych bohaterów. Jego teksty powalają na kolana...przynajmniej takie jest moje zdanie, a historia życia ogromnie szokuje i doprowadza do jeszcze większej sympatii do chłopaka. Nie wiem jak wy, ale ja jestem oczarowana twórczością Geny Showalter, której powieści jakby nie było znajdują się na listach bestsellerów. Możecie się spodziewać, że jeszcze nieraz pojawią się na tym blogu recenzje książek jej autorstwa, ponieważ Opowieści o niezwykłej dziewczynie naprawdę zrobiły na mnie wrażenie i z chęcią sięgnę po inne...



Ogólna ocena: 9/10 czyli Wybitna

Copyright © 2016 Czytaj i Myśl , Blogger